Szlag mnie trafia jak widze stopkę w liście dłuższą od samej treści, najgorsze jest to, że szanowna władza (włącznie z unijną) zafundowała nam jeszcze większą- od stycznia 2k7 zgodnie ze zmianami w prawie (ustawą z dnia 18.10.2k6 - zmiany dt. KRSu), praktycznie każdy emil musi zawierać nazwę spółki, jej siedzibę, adres, oznaczenie sądu rejestrowego, nr pod którym spółka jest wpisana w rejestrze,
NIP i wysokość kapitału zakładowego. (na dzień dobry jakieś 4 linie dodatkowego śmiecia).
Niezastosowanie się do przepisu podlega karze do wysokości 10k zł.
Jak sądzę dużo lepszym rozwiązaniem zamiast tworzyć miliony identycznych informacji byłby centralny unijny rejestr (baza, jak zwał tak zwał) spółek z wszelkimi tego typu informacjami, do którego każdy mógłby mieć dostęp.
Tak mnie dziś naszło na jakieś egzotyczne danie. Przepis zaczerpnięty z książki H.Szymanderska "Zupy", Prószyński i S-ka, 2003 (na 4 porcje):
- 25 dag migdałów
- 2 łyżki płatków migdałowych
- kawałek cynamonu
- 7 łyżek cukru
- 3 łyżki rodzynek
- 4 szklanki mleka
- pół szklanki ryżu
- łyżka soku z cytryny
Ugotować ryż na sypko. Rodzynki umyć, zalać wrzątkiem, a po chwili odcedzić i osuszyć. Migdały sparzyć, obrać ze skórki, posiekać i ubić w moździerzu. Podczas ubijania dodawać po odrobinie wody i soku z cytryny, aby nie wytworzył się olej. Zagotować mleko z cynamonem i cukrem. Masę migdałową rozprowadzić świeżo zagotowanym mlekiem, dodać rodzynki. Mieszając, podgrzać zupę na niewielkim ogniu. Podawać z ryżem, posypaną płatkami migdałowymi.
Uwaga:
Na wszelki wypadek, żeby nie było pretensji później, w książce podane jest, iż jedna porcja ma ponad 600 kcal ;)
18 stycznia, 2007
Napisane w: Varia
(1)
Podobno jakiś śnieg miał być?
Jak na razie to tylko wieje i wieje, pytanie tylko co odleci wcześniej dach czy okno? ;)
Aktualizacja 1:
Błyski z przewodów z prądem, rozświetlają noc, w dodatku grad się przybłąkał i ... błyskawice. Oj będzie nocka.
To ja już wole -20 i 0,3m śniegu.
Aktualizacja 2:
Nastała cisza, nie wiem czy nie gorsza niż to co się działo jeszcze kilkadziesiąt minut temu.
Jak wiadomo jest wiele gatunków herbat (w sensie napoju). Ostatnio trafiłem na 'Teekanne White Tea', w smaku niezła (jak ktoś lubi klimaty okolic zielonych herbat), szczególnie wieczorową porą.
Herbata biała uchodzi za jedną z najbardziej znakomitych odmian, rzadko spotykana, należy też do jednych z najdroższych. Te "lepsze wydania:" można zakupić np. w: